4 lip 2012
Rozdział 1
24 maja 1986 r. był dniem niezwykle słonecznym. Temperatury dochodziły nawet 40 stopni Celsjusza. W takie dni kiedy słonice prażyło niemiłosiernie, a wiatr zrobił sobie wolne, wszyscy mieszkańcy hrabstwa Surrey siedzieli w domu z klimatyzacją albo wychodzili cała rodziną na basen by trochę schłodzić rozgrzany codzienny upałem organizm.
Lecz niestety nie wszyscy mieli ten przywilej.
Właśnie w tym hrabstwie na ulicy Priret Drive, w domu pod numerem 4 mieszkał mały 6 letni chłopiec. Niestety mimo iż chodził do pierwszej klasy podstawówki nie mógł cieszyć się żadnym możliwym sposobem ukojenia w te upalne dni.
Mijała godzina 1 po południu , gdy mały chłopiec z roztrzepanymi w wszystkie możliwe strony włosami, o niezwykle jadowitym zielonym kolorze oczu oraz blizną na czole w kształcie błyskawicy , biegł przez park uciekając przed swoim kuzynem i jego banda.
Wiedział że i tak długo jeszcze nie wytrzyma w przeciwieństwie do swoich prześladowców nie miał nikogo, kogo mógłby prosić o pomoc, powodem tego jest to iż jest sierotą, która mieszka z swoim wujostwem.
Niestety pojecie "mieszka" jest względne, bo jak można nazwać spanie w komórce pod schodami, dostawanie resztek do jedzenia i bycie na każde zawołanie tzw. "przynieś podaj pozamiataj" , bo chyba nie mieszkanie ?
Ale wracając do meritum sprawy [-.-] ...
Chłopiec biegł lecz z każdym następnym krokiem biegł wolniej a odgłosy podążającej za nim bandy robiły się coraz głośniejsze. W pewnym momencie gdy chłopiec zaryzykował spojrzenie za siebie, by zobaczyć jak daleko jest jego kuzyn . Niespodziewanie wpadł na idącą z zakrętu młoda kobietę o niespotykanym wyglądzie, bowiem nie codziennie się widzi osoby o białych włosach i oczach koloru soczystej czerwieni .
Niestety dla chłopca siła zdarzenia sprawiła że odbił się od nieznajomej upadając na twardy beton chodnika co wiązało się z konfekcją stłuczonego lewego nadgarstka oraz dobiegniecie oprychów do niego.
****
Tuz po upadku gdy leżał jak kłoda na betonie starał się przeanalizować co się stało : w jednej chwili biegł , odwraca się i BAM leży na betonie a nadgarstek zaczyna strasznie boleć.
Gdy spojrzał w stronę osoby na która wpadł, ujrzał jak dziewczyna zbiera właśnie torby które musiała opuścić w czasie zderzenia, cóż pewnie mu się od niej dostanie, ale ważniejszym problemem jest kuzyn który właśnie dobiegł cały zasapany, gdy tak na niego patrzał zastanawiał się, jakim cudem może być spokrewniony z mieszanka wieloryba z człowiekiem, ale nie mógł dalej rozwodzić nad tym bo zaczęło się jego codzienne piekło , zaczęło się niewinnie gdy stanął na nogi zaczęli popychać go miedzi sobą kierując pod jego adresem wiązane szyderstw i przekleństw.
Chłopiec znał je na pamięć nie reagując na zaczepki w ciszy i z niewyrażającą nic twarzą, czekając aż się zmęczą i znudzi im się dręczenie go, lecz w pewnej chwili Dudley popchną go mocniej co zaowocowało wylądowaniem chłopca na bolącej nadgarstku, przez nagły upadek[znowu-.-] chłopiec nie zdążył powstrzymać krzyku bólu
-Ahhh -krzyknął Harry
- Co jest Potter, już wymiękasz ?!- szydził z niego dalej Dudley Dursley kuzyn chłopca
- Może poskarżysz się mamusi ?! Ah no tak ty nie masz mamy HaHaHa - śmiał się kumpel Dudley'a Peris,
Mimo iż bolały Harrego takie słowa to nie pokazywał po sobie nic, co świadczyło by o tym że go to rusza. Stał w kręgu jaki tworzyli jego oprawcy nie odpowiadając i czekał aż znudzi im się.
Lecz nagle zauważył kontem oka jak jego kuzyn podnoś rękę z zaciśniętą pięścią był pewny że zaraz dostanie, nie bronił się bo nie było sensu w tedy konsekwencje były by gorsze, po prostu stał i zamkną oczy czekając na nieuniknione.
Czas leciał sekunda za sekunda a cios wciąż nie nadchodził gdy zniecierpliwiony czekaniem [ bo ile to można>.<] oraz zaintrygowany cisza jaka nastała, uchylił powoli oczy i spojrzał zdziwiony na pieść kuzyna która zatrzymała się dobre 10 cm od jego nosa. Ze zdziwienia cofną się o krok i wtedy ujrzał jak nieznajoma ściska mocno ramie Dudley'a tak iż nie mógł się ruszyć.
Gdy spojrzał w oczy kobiety, oczy które wyrażały zdeterminowanie już miał spytać czemu go obroni, ta zwróciła swój wzrok na jego czoło, czoło które szpeciła blizna w kształcie błyskawicy i spytała go drżącym głosem:
- Czy ty ... ty jesteś Harry Potter?
Cdn...
I jak się podoba wiem że ciężko to idzie ale trochę cierpliwości wyrobie się Obiecuje , oczywiście łatwiej mi będzie jak będziecie zostawiać komentarze w tedy będę wiedziała nad czym muszę popracować a co poprawić . Pozdrawiam i życzę miłego wieczora[?]
BAY
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz