5 lip 2012

Rozdział 5


Po chwili gdy już obejrzała wszystkie wspomnienia związane z Harrym opuściła umysł kobiety , patrzyła na nią z furia w oczach już chciała na nią rzucić jakąś klotowe gdy przypomniała sobie ze Harry wszystko obserwuje i nie chciała by się jej potem bał po tym co widziała , wiedziała że trudno będzie nauczyć Harrego zaufania do dorosłych

- Jeśli nie chcesz by w tej chwili rozszarpała cie na strzępy napiszesz oświadczenie że zrzekasz się praw opieki nad Harrym Jemsem Pottera na rzecz Eleny Adelajdy Carers , TERAZ- powiedziała lodowatym głosem starając się nie syczeć 

Petunia blada jak ściana szybko podeszło do komody po kartkę podaniowa gdy dobiegł do niej zirytowany głos Eleny 

- Na pergaminie kobieto , pergaminie

-Ale ja nie mam...

- Eh mugole - pościła rękę dzieciaka który od razu podbieg do białego jak ściana Verona . Otworzyła torebkę i wskazując różdżka na wnętrze torebki powiedział- Accio pergamin , Accio pióro feniksa - po czym postawiła je na komodzie - Będę ci dyktować więc pisz co mówię albo zacznę torturować twego męża - powiedziała jej na ucho tak by tylko ona ja słyszała

- T..ta..tak - za jąkała się Petunia

- Dobrze , pisz tak : Ja Petunia Dursley z domu Evans jako prawny opiekun Harrego Jemsa Pottera zrzekam się z wszelkich praw opieki nad wyżej wymienionym na rzecz Eleny Adelajdy Carers decyzje te podejmuje świadomie i zdrowa na umyśle ,zważywszy że Elena Adelajda Carers jest poniwacona z ojcem Harrego Jemsa Pottera , Jemsem Sebastianem Potterem i jest w stanie zapewnić godziwy byt i bezpieczeństwo Harremu Jemsie Potterze . Petunia Dursley z domu Evans

- Daj sprawdzę , - po szybkim przeczytaniu przytaknęła głowa - dobrze się spisałaś choć nadal ma ochotę tak was przeklęcz to nie mogę na razie tego zrobić, żeby nie było to podejrzane ale nie myśl ze zapomniałam i że tak łatwo odpuszczę , ale nie zgłoszę nic Ministerstwu jeśli obiecasz że nigdy nie powiesz nikomu kto zabrał chłopca , jeśli powiesz komuś wrócę tu i zniszczę was zrozumiałaś ?- 

Gdy Petunia przytaknęła zwinęła pergamin i schowała do torebki spojrzała na pakunki i machnięciem ręki zmniejszyła je i prze lewitowała je do torebki pamiętając że jak wszystko załatwi będzie musiała je dać Harremu ale do nich przydało by się nowe ubrania , bo te do niczego się nie nadają . Odwróciła się do Harrego który patrzył na nią w szoku , No tak pewnie nie powiedzieli mu nawet że jest czarodziejem   Podeszła do niego i ukucnęła koło nie go, gdy podniosła rękę dziecko się skuliło nie zważając na to położyła rękę na jego malutkiej główce na początku sie wzdrygnął, ale po chwili gdy Elena delikatnie głaskała go spojrzał na nią, a ta uśmiechnęła sie do niego uspokajająco.

- Nie boj się, nic ci nie zrobię , powiedz masz tu coś co jest ci drogi i co chciałbyś zabrać ze sobą , oczywiście nie martw się ciuchami kupimy ci nowe , do magomedyka też będziemy musieli iść widziałam w wspomnieniach tej kobiety że miałeś nie leczone złamania będziemy musieli to naprawić , wiec jak chcesz coś z tond zabrać - gdy Harry kiwną przecząco- kobieta wstając wzięła go na ręce Harry na początku pisnął bo to pierwszy raz gdy ktoś bierze go na ręce  
- Spokojnie Harry , teraz aportujemy się do miejsca zwanego Ministerstwem muszę dostarczyć dokument do Ministra Knota i wiem z własnego doświadczenia że pierwszy raz może nie być dość przyjemna wiec musisz się mnie mocno trzymać , rozumiesz , wiem ze jesteś skołowany ale nie bój się nie będę niczego przed tobą ukrywać ponadto chciała bym cie adoptować bo w ten sposób będziemy mogli ukryć cie na dłużej a to bardzo ważne , ale nie zrobię tego jeśli nie będziesz chciał , po adopcji zmienione miał byś imię i nazwisko ale wszystkie skrytki jak i tytuł dziedzica Potterów wciąż będzie należał do ciebie wiec jak chciałbyś bym było prawnie twoją mamą?- spytała łagodnie Elena

- Moja mamą ? - spytał zszokowany chłopiec - A jak miałbym cie nazywać ?

- Jeśli byś chciał była bym szczęśliwa jakbyś mówił mi mama ale jeśli nie będziesz chciał możesz mi mówić Ciociu lub Elena nie będę na nic naciskać w tych sprawach więc ?

- Dobrze mamo- szepną cichutko Harry tak że tylko Elena go usłyszała 

- Ciesze się, a teraz zanim się aportujemy muszę uwolni tych dwóch pół ludzi pół wielorybów z zaklęcia milczenia

- To dlatego Dudley i wujek Veron nie krzyczą ?- spytał zszokowany Harry

- Tak , Ah magia jest piękna ale cóż uwalniamy ich i znikamy wiec złap mnie mocno - chłopiec z całych sił wczepił się rękami i nogami w Elenę - Finite Inicjacjom - szepnęła i już ich nie było .


Rozdział 4


Chłopiec spojrzał na nią w szoku, nie wiedział jak się zachować czy uciekać od razu czy grzecznie odpowiedzieć , skołowany tym że po raz pierwszy został obroniony postanowił że odpowie prawdę w końcu jest jej to winien za to że ją przewrócił no i go uratowała

-Em ... ja ..... eee to znaczy Tak nazywam się Harry Potter , z kąt pani wie kim jestem?- zapytał by szybko zatkać sobie usta dłonią zlękniony tym że odważył się zadać to pytanie pewnie znów mu się dostanie jak Dudley poskarży się wujowi 

- Ah tak się ciesze Harry , nawet nie wiesz jak bardzo chciałam cie poznać, tak się ciesze ze zdecydowałam rozpocząć podroż od odwiedzin u ciebie , na pewno masz wiele pytań w końcu ciekawość masz we krwi ale najpierw pójdziemy do domu tego dzieciaka niestety reszta uciekła ale nie martw się później ich dopadnę - powiedziała nieco zirytowana tym że podczas kiedy rozmawiała reszta dzieciaków uciekła został tylko ten co chciał skrzywdzić jej bratanka- teraz TY zaprowadzisz mnie do swoich rodziców , zamierzam trochę sobie porozmawiać z nimi na temat twojego zachowania - powiedziała złowieszczym głosem Elena do trzymanego przez nią wciąż Chłopaka który robił wszystko by się od niej uwolnić gdy usłyszał co do niego powiedziała zaczął się śmiać

- Haha jasne to nie mi się dostanie tylko temu dziwakowi Potterowi zobaczysz tata pozwie cie do sadu za to - powiedział pewnym głosem 

-Ah tak, to się jeszcze okaże i nawet nie myśl że twój ojciec zrobi coś mojemu Bratankowi nie pozwolę żeby ktokolwiek skrzywdził moja Rodzinę - powiedziała lodowatym głosem sprawiając że Dudley zbladł

-Bratanek -doszedł do niej wstrząśnięty głos Harrego - ja jestem twoim Bratankiem , ale przecież ja nie mam rodziny 

- Bzdura kto ci to naopowiadał , twój tata był moim kuzynem od strony mego Ojca Aleksandra Thomasa Carers'a , był wnukiem młodszego brata mojej babci Natashy Eleny Potter z reszta większą cześć drzewa genealogicznego będziesz musiał się nauczyć gdy cie z tond  zabiorę po tym co widzę nie zamierzam cie tu zostawić widocznie siostra Lili nie potrafi wychowywać dzieci, no naprawdę tak zaniedbać dziecko to wstyd i hańba w moich stronach buła by już osadzona 

- Jak śmiesz obrażać moją mamę - przerwał jej monolog dzieciak którego wciąż trzymała na łokieć 

- Jak to twoją mamę ? - spytała zszokowana Elena

- To mój kuzyn - szepną Harry

-Że jak !!! , Jesteś dręczony przez swego kuzyna , niech mnie Avada strzeli bo jak dorwę siostrę Lili w swoje ręce to nie ręczę za siebie - rzekła nie na żarty wciekła Elena - dobra koniec pogaduszek Harry proszę za prowadzi mnie do domu swojego wujostwa

- Ale... - chciał protestować Harry przerażony tym co go będzie czekało za kare

- Spokojnie obronie cie może nie wyglądam ale jestem bardzo silna i wpływowa , po za tym nie zostawię cie ani na minute w tym domu dłużej niestety musimy tam teraz iść bo muszę zdobyć opiekę na tobą a to może mi dać tylko siostra Lili 

- Na prawdę zabierzesz mnie ze sobą - spytał szokowany Harry

- Tak moje dziecko, jestem z rodu Carers a my na pierwszym miejscu stawiamy Rodzinę , zapamiętaj to proszę - powiedziała z czułością jakiej nigdy nie słyszał żeby ktoś tak do niego mówił Potter

-Dobrze prze pani- szepnął szokowany 

***
Po 10 minutach stali już pod domem 4 na ulicy Privet Drive , pod domem stał samochód wiec pan domu tez jest , Znakomicie , rozprawie się też i z nim oczywiście będę musiała tez użyć Legmintis żeby być pewna o co mogę ich oskarżyć , .
Wciąż ciągnąc za sobą Dudley'a , jak się dowiedziała od Harrego , i mając na oku Harrego który szedł po drugiej jej stronie podeszła do drzwi i za pukała po chwili drzwi otworzył wielki mężczyzna który przypominał Walenia , patrzyła świńskimi oczami to na nią to na Dudley'a aż w końcu jego wzrok padł na Harrego który pod jego spojrzeniem skulił się w sobie , Elena widząc to zasłoniła Harrego sobą , Dudley który zobaczywszy swego ojca chciał się już skarżyć próbował mówić ale z jego ust nie wydobywał się nawet szept , Ojciec chłopca widząc to chwycił syna za rami i chciał wyszarpać rękę syna z uścisku kobiety ze zdziwieniem odkrył że uścisk kobiety nie przesunął się ani o jotę

- To nic nie da , jest pan o wiele za słaby by równać się z moja siłą a i tak nie wykorzystuje nawet 1% swej siły , a teraz z łaski swojej może się pan przesunąć nie zamierzam stać przed drzwiami cały dzień, i niech pan nie próbuje nic mówić , to nic nie da -rzekła lodowatym głosem

Wściekły Weron który uzmysłowił sobie ze rzeczywiście nic nie może powiedzieć odsuną się od drzwi i przepuścił kobietę by następie zamkną drzwi z hukiem chcąc przestraszyć kobietę , ta nawet nie drgnęła , tylko przyglądała się domu w którym mieszkał jej Bratanek . Po chwili zwabiona hałasem wyszła z kuchni do przedpokoju kobieta która towarzyszyła jej przy dzisiejszych zakupach które notabene miała w wolnej ręce , gdy odwróciła się do Petunii ta zbladła widząc ją , po chwili gdy przypomniała sobie rozmowę o tajemniczym bratanku tej kobiety jęknęła cholera , nie mówcie że chodziło jej o Pottera myślała załamana kobieta

- To TY - krzyknęła Elena w szoku- TY , TY jesteś siostrą Lili Evans, miałaś się opiekować Harrym, a w zamian twój syn którego zakwalifikowałaś jako "grzeczne dziecko" dręczy go, Yyh brak mi słów jak bardzo jestem wściekła 

- Zaraz skoro to twój bratanek to znaczy że jesteś taka sama jak moja siostra i jej beznadziejny mężulek jak to możliwe mówiłaś że jesteś z rodu Carers przecież to szlachetny Ród którzy są powiązani z sama królową to niemożliwe żebyście byli też dziwadłami- zaczęła mówić przerażona petunia

- Dla twojej wiadomości Ród Carers wywodzi się od samego Merlina , a jesteśmy powinaceni z rodzina królewska od czterech pokoleń , a Harry jest dziedzicem również szlachetnej rodziny Potter i jest w tej chwili półkrwi Czarodziejem i do jasnej cholery bohaterem czarodziejskiego świata , a ty... ty.. normalnie brak mi słów , ale wiem co zrobić najpierw dowiem się wszystkiego co zrobiłaś mojemu Bratankowi 

- Nic ci nie powiem - krzyknęła spanikowana Petunia

- Nie musisz czyżbyś zapomniała co my Czarodzieje umiemy Legmintis- krzyknęła wyciągając z rękawa różdżkę od razu zaczęła przeglądać jej wszystkie wspomnienia starając się robić to wyjątkowo boleśnie , po chwili jej furia zbliżała się do niebezpiecznego poziomu , gdy widziała ja głodzili, bili, poniżali i wykorzystywali gorzej niż skrzata domowego jej małego bratanka . 

Po chwili gdy już obejrzała wszystkie wspomnienia związane z Harrym opuściła umysł kobiety , patrzyła na nią z furia w oczach...

Rozdział 3


kursywa i podkreślenie to myśli postać 



Rozdział 3






Aportowała się w zaułku Hrabstwa Surrey sprawdzając czy nikt jej nie widzi wyszła i od razu udała się do pierwszego sklepu z zabawkami .
Gdy tylko weszła do sklepu wszyscy klienci i sprzedawczynie zanikli i patrzyli się w szoku na kobietę która w ich mniemaniu uchodziła za wyjątkową piękność , a jej ubrania oszacowani na wyjątkowo drogie , same markowe ciuchy. Petunia która była w trakcie szukania nowych zabawek dla swojego dziudziaczka stanęła w szoku gdy ujrzała nieznajomą była pewna że ją gdzieś widziała ale nie mogła przypomnieć sobie skont , morze jest jakąs modelką pomyślała gdy przyjrzała się jej uważniej spostrzegła że nieznajoma piękność ma czerwone oczy po dłuższym wpatrywaniu uznała że nosi pewnie szkła kontaktowe żeby wyglądać egzotyczniej . Uznając ze wpatruje się już zbyt długo odwróciła się i dalej wybierała zabawki , pochłonęły ją tak bardzo że nie spostrzegła że nieznajoma stanęła obok niej i przygląda się najnowszym zabawkom 

- Przepraszam panią - rzekła nieznajoma zaczepiając Petunie- mam mały problem pierwszy raz odwiedzam bratanka nie nie jestem pewna co mu kopić , pomyślałam że pani jako doświadczona matka będzie w stanie mi pomóc

- Oh , ależ z przyjemnością - rzekła Petunia w duszy ciesząc się taka okazja, ależ jej przyjaciółki będą jaj zazdrości że to do niej podeszła nieznajoma piękność- ile chłopiec ma lat?

- Ma 6 lat właściwie skończy je niedługo .

- To wspaniale mam syna w tym samym wieku, to takie grzeczne dziecko . A wiec zacznijmy może od tego dzieci uwielbiają gry komputerowe i w tym wieku już zaczynają grać - zaczęła Petunia wymieniać najróżniejsze gdy , zabawki i akcesoria . Po paru minutach Elena była obładowana najróżniejszymi pakunkami , i szła razem z nieznajomą do kolejnego sklepu. Petunia jak zauważyła że Elena jest bardzo nadziana chciała się dowiedzieć jak najwięcej o niej i o chłopcu którego zamierza odwiedzić Ciekawe którzy moi sąsiedzi mają takich krewnych wciąż zachodziła w głowie aż w końcu postanowiła dowiedzieć się nieco o niej 

- Tak przy okazji nazywam się Petunia Dursley a pani?- spytała przesłodkim głosem 

- Ah przepraszam za moje maniery nie przestawiłam się jeszcze , a pani mi tak pomogła , nazywam się Elena Adelajda Carers .- odpowiedziała Elena trochę roztargnionym głosem , wciąż zastanowiła się jak Harry teraz wygląda 

- Carers , zaraz z tym Carers'ów - zapytała szokowana Petunia- nie sadziłam że wśród moich sąsiadów jest rodzina z wami powiązana

- Cóż rodzina to za dużo powiedziane- zaczęła tłumaczyć Elena gdy petunia jej szybko przerwała

- Zapewne dla takiego szlachetnego rodu ciężko jest się przyznać do powiązani z ludźmi mniejszego stanu 

- Nie to miałam na myśli Pani Dursley -powiedziała lekko zirytowana Elena - mówiąc że "to za dużo powiedziane Rodzina" miałam na myśli to iż to tylko jedna osoba , mianowicie mój bratanek który mieszka u wujostwa 

-U wujostwa a czemuż nie z rodzicami- spytała zdziwiona Petunia

- Ponieważ zostali zamordowani gdy miał roczek , jest dziedzicem potężnego rodu a jego nazwisko jest znane w kręgach w których się obracam na co dzień dla tego musiał zostać ukryty u siostry żony mojego kuzyna na czas aż sprawa ucichnie trochę i spólnicy mordercy zostaną wyłapani - rzekła przygnębionym głosem Elena - na szczęście teraz większość wyłapali i osadzili wiec mogę w końcu odwiedzić go i może jak będzie chciał zabrać go za sobą 

- To ciekawe co pani mów ale w Hrabstwie Surrey znam każdego nie znam rodziny u której wychowuje się chłopiec bez rodziny - powiedziała Petunia no nie licząc tego dziwadła Pottera ale to nie możliwe żeby o niego chodziło ta kobieta jest z szlachetnej rodziny Królewskiej a Potterowie to dziwaki wymachujące tymi swoimi patykami rozmyślała Petunia

- Cóż może traktują go jak własnego syna i to samo wmawiają innym , mam nadzieje ze go dobrze traktują , jak będzie inaczej zniszczę całą ich rodzinę 
powiedziała z determinacją Elena

- Cóż tez mam nadzieje ze dobrze się nim zajmują o już jesteśmy to ten sklep o którym ci mówiłam... - po godzinie chodzenia od sklepu obie kobiety były już obładowanie torbami 

Mijała już trzynasta gdy się rozdzieliły i poszły w swoje strony Elena która była już zirytowana natarczywością i ciekawością kobiety cieszyła się że w końcu się od niej uwolniła Brry ta paniusia to kompletna fanatyczka wszystkiego co normalne oczywiście normalne w standardach mugoli ciekawe co by powiedziała gdybym powiedziała jej ze jestem Czarodziejem i nie tylko , pewnie będzie się w kolo chwaliła ze poznała kogoś z rodu Carers gdybym wiedziała że rod który tak podziwia i zachwala jest rodem Czarodziejskim i to jednym z najstarszych Hihi ale by jej mina rzedła , Dobra mam teraz trochę czasu wiec może znajdę teraz ten dom tylko jaki to był adres . Rozmyślała Elena idąc chodnikiem koło parku gdy nagle coś w nią uderzyło obładowana zakupami i zagubiona w swoich myślach nie zauważyła biegnącego chłopca i po chwili leżała już na łopatka No ładnie powalił mnie jakiś 4-latek co by pomyślał o mnie Kakashi rozmyślała Elena zbierając z chodnika swoje pakunki i dyskretnie rzucając Reparto na swoje rajstopy , gdy już podnosiła ostatni pakunek doszło do jej uszu szyderstwa jakie rzucali jakieś bachory na dziecko które na nią wpadło pewnie od nich uciekał , gdy już miała dać reprymendę żeby nie dręczyli młodszych i słabszy od siebie usłyszała coś co ja zmroziło 

- Co jest Potter, już wymiękasz ?!- szydził z chłopca jakiś dzieciak który w mniemaniu Eleny wygląda jak krzyżówka wieloryba z człowiekiem

- Może poskarżysz się mamusi ?! Ah no tak ty nie masz mamy HaHaHa - śmiał się kolejny dzieciak/wieloryb

Ale nie to wstrząsnęło Eleno tylko że to niepozorne dziecko które uznała za 4-latka jest jej bratankiem a do tego jakieś oprychy go dręczą gdy zauważyła że prawdopodobnie ich przywódca zamierza uderzyć jej bratanka, jej rodzinę,nie zawahała się nie patrząc na to że ktoś może ja zobaczyć doskoczyła do napastnika i w ostatnim monecie złapała go za łokieć ściskając wystarczająco mocna by jękną z bólu , gdy spojrzała zmartwionym wzrokiem na Harrego była przerażona tym co wiedziała , jej mały Harry , oczko w głowie Jemsa i Lili , Syriusza , Remusa i wielu innych wybawca czarodziejskiego Świata wyglądał jak kupka nieszczęść , wychudzony , w za dużych ubraniach które nawet by nie dała skrzatowi , w połamanych okularach stał i patrzył na nią w szoku w końcu nie wytrzymała tej ciszy spojrzawszy najpierw na jego czoło by być stuprocentowo pewną ujrzała ją -  błyskawice znak który zostawił Voldemort na malutkim czole jej bratanka, w końcu się zabrawszy w sobie spytała drżącym głosem

- Czy ty ... ty jesteś Harry Potter?











kolejny rozdział mam nadzieje że się spodobał i proszę pamiętajcie NIE pisze BO umiem tylko dlatego BO LUBIE wymyślać historie tego typu


pozdrawiam i życzę miłego dnia